Oblężenie Zrezygnowawszy z walnej bitwy, Turcy przystąpili do prac oblężniczych. Od 5 października intensywnie ostrzeliwali obóz polski z ciężkich dział. Wojsko polskie znalazło się w trudnej sytuacji, ponosiło znaczne straty od ognia tureckiej artylerii, miało odcięty dowóz żywności i paszy. W nocy 13 października wojsko polskie opuściło stare reduty i przeszło do nowych, bliżej obozu. Turcy podsunęli swoje aprosze i baterie na strzał pistoletowy od szańców polskich.

W trakcie oblężenia dowódca artylerii polskiej Marcin Kazimierz Kątski rozkazał swoim podwładnym zabrać z pobliskiego zamku stary moździerz oraz pozbierano granaty. Wystrzały z moździerzy zaniepokoiły Turków, którzy wiedzieli, że Polacy nie mieli wcześniej moździerzy, więc wpoiło to w nich przekonanie, że nadeszła odsiecz.

Rozejm Zacięta obrona obozu, duże straty w szeregach tureckich i kolportowane przez Polaków wieści o nadchodzącej odsieczy skłoniły Ibrahima Szejtana do podjęcia rokowań. Dnia 14 października zawarto zawieszenie broni, a 17 października podpisano rozejm przyznający Rzeczypospolitej część terytoriów utraconych traktatem w Buczaczu (1672).