żołnierzy) miało więc na stałe stacjonować w Ameryce Północnej, a ich utrzymanie – stanowić ciągły wydatek dla państwa.
Podatki stemplowe (od pieczęci) były przez pewną liczbę lat stosowane i w Anglii, gdzie uważano je za godziwe źródło dochodu. Nakładano je na wszystkie rodzaje dokumentów prawnych – od pół pensa za pamflet lub jednostronicową gazetę, do pięćdziesięciu funtów za duży kontrakt handlowy. Daty wejścia w życie (tych dokumentów – przyp. tłum.) były celowo opóźnione, aby umożliwić wydrukowanie znaczków skarbowych (ang. stamps) i zabezpieczenie sprzedających je agentów.
Protesty przeciw ustawie i jej zniesienie Koloniści absolutnie nie uważali tej ustawy za „godziwą” czy sprawiedliwą. Aby zostać dopuszczonym do sprawowania funkcji prawniczych lub zacząć działalność jako notariusz, w Ameryce trzeba było zapłacić podatek wynoszący 10 funtów, podczas gdy w Anglii wynosił on tylko 2 funty. Znaczący sprzeciw – szczególnie w redakcjach – wzbudziło opodatkowanie gazet.
Prócz czasopism ustawa obejmowała dokumenty, rachunki, papiery okrętowe, polisy ubezpieczeniowe, świadectwa ślubu, weksle, licencje na prowadzenie tawern, a nawet karty i kości do gry.