thumb|left|Jeden ze zdobytych przez Niemców B1. Bezpośrednio po uruchomieniu czołgu, Niemcy wjechali w budynek. Z powodu silnego opancerzenia i uzbrojenia Char B1-bis, który był w stanie zniszczyć każdy niemiecki wóz bojowy używany w 1940 roku, stanowił psychologiczny wstrząs dla niemieckich żołnierzy. Jego potencjał nie został jednak w pełni wykorzystany, z jednej strony ze względu na rozproszenie tych maszyn na długim odcinku frontu, z drugiej – z uwagi na ich dużą wrażliwość na awarie i uszkodzenia (wiele wozów tego typu dostało się w ręce wroga niezniszczonych, ponieważ zostały porzucone przez własne załogi).
Potężnie uzbrojony czołg okazał się jednak groźny głównie w teorii. Po raz kolejny nie sprawdziła się francuska koncepcja, w myśl której dowódca czołgu miał obsługiwać główne uzbrojenie pojazdu. W warunkach szybko zmieniającego się pola walki dowodzenie czołgiem, wyszukiwanie i atakowanie celów przerastało możliwości jednego człowieka. Dodatkowym minusem było źle zaprojektowane gniazdo armaty 75 mm, umieszczonej w kadłubie. Wskutek braku miejsca w kadłubie praktycznie niemożliwe było celowanie w płaszczyźnie poziomej.