Ponadto po Francji zaczęły krążyć pogłoski o jakichś potajemnych sojuszach króla z protestanckimi książętami. Pozostałe wizje, które miewał, tłumaczył sobie jako oczywiste wołanie do uwolnienia Francji od heretyckiego króla-tyrana. Do swej misji przygotowywał się wiele tygodni, modląc się i poszcząc.
Zamach thumb|Artystyczna wizja zamachu thumb|Oznaczone w trotuarze miejsce zamachu 14 maja 1610 roku Henryk IV przejeżdżał ulicami Paryża na spotkanie z księciem de Sully. Nieopodal skrzyżowania ulic Saint-Opportune i de la Ferronnerie do królewskiej karety podbiegł François Ravaillac. Wskoczył na jej stopień i kilkukrotnie ugodził króla w szyję, zabijając go na miejscu. Nie wiadomo dokładnie, jak mu się to udało. Jedne źródła twierdzą, że król nie chcąc zwracać na siebie uwagi zrezygnował ze straży przybocznej, a zamachowiec wykorzystał chwilę, gdy monarszej karecie drogę zagrodził wóz siana. Inne, bardziej prawdopodobne, mówią o zatrzymaniu ruchu ulicznego przez króla, aby móc spokojnie przejechać zatłoczonymi ulicami. Ten moment, w którym lud z uwielbieniem patrzył na władcę miał wykorzystać Ravaillac, błyskawicznie wybiegając z tłumu. Straż miała go pochwycić natychmiast po pierwszych, celnych uderzeniach i uratować przed samosądem.