Tak liczna armia różniła się jednak pod jednym, istotnym względem od potężnych legionów rzymskich z przeszłości: miała gorsze wyposażenie. Lata kryzysu ekonomicznego odcisnęły swoje piętno na armii, która obecnie musiała wyruszać do boju gorzej przygotowana. Oddziały piechoty ciężkiej zastąpiły zbroję folgową (lorica segmentata) mniej skuteczną kolczugą (lorica hamata), dotychczas noszoną przez żołnierzy oddziałów wspierających (którzy tym razem często szli do boju bez żadnej zbroi, a w niektórych przypadkach nawet bez hełmu). Gladius, tradycyjny miecz rzymski, zastąpiła spatha, znacznie od niego dłuższa, a pilum w wielu przypadkach zostało wycofane, chociaż niektóre jednostki piechoty i kawalerii zostały wyposażone w długą lancę (w tym ostatnim przypadku, na wzór kawalerii barbarzyńców). Pozbyto się również scutum, tradycyjnej i bardzo skutecznej prostokątnej tarczy rzymskiej, skutkiem czego jednostki wyposażone do boju w tarczę używały modeli okrągłych lub owalnych, podobnie jak barbarzyńcy. Pogorszyły się również wyszkolenie i dyscyplina wojska i choć zgromadzona przez Walensa armia była bardzo liczna, i tak stanowiła połowę wielkości armii Gotów.