Zdarzało się, że obok kuny znajdowało się siedzenie dla skazanego, ale bywało i tak, że kunę montowano w taki sposób, aby skazany nie mógł zająć wygodniejszej pozycji (wyprostować się czy usiąść lub uklęknąć). W lżejszych karach zakładanej na szyję obręczy nie zamykano lub stosowano tylko kunę na rękę. Ukaranemu często towarzyszyło lico, czyli narzędzie przestępstwa lub łup, np. snop zboża lub słomiany wianek. Czasami zakładano skazańcowi czapkę błazeńską, a nieraz w miastach, w okresie późniejszym, wieszano mu na szyi kartkę z napisem informującym o popełnionym przestępstwie.
Karę kuny stosowano za drobne przestępstwa w miastach, regulowały ją wilkierze poszczególnych miast lub wydawane przez właścicieli jurydyki. Była jedną z najczęstszych kar orzekanych w sądownictwie dominialnym na wsiach. Karę kuny odbywali ci, którzy np. nie uczestniczyli we mszach świętych w dni nakazane, kobiety za kłótnie i plotki, mężczyźni za pijaństwo i pracę w święta kościelne, za drobne kradzieże, za nieposzanowanie rodziców, młodzi ludzie za wykroczenia przeciwko szóstemu i dziewiątemu przykazaniu („Nie cudzołóż” i „Nie pożądaj żony bliźniego twego”). Karę kuny nakładały również w I Rzeczypospolitej sądy rabinackie w sporach pieniężnych pomiędzy Żydami, w sprawach o świętokradztwo i wykroczenia przeciwko moralności.