W latach 70. XX wieku gospodarki zbudowane w oparciu o silny interwencjonizm zaczęły jednak cierpieć na liczne przypadłości, takie jak systematyczny wzrost bezrobocia przy jednoczesnym wzroście inflacji, oraz brak pozytywnej reakcji rynku na interwencjonistyczne pobudzanie. Stan ten wynikał głównie z szoku podażowego, czyli wprowadzenia embarga na ropę przez kraje OPEC. W wyniku tego koszty właściwie wszystkich produktów zaczęły rosnąć, przy jednoczesnym braku wolnych czynników produkcji. Wystąpiła wówczas tzw. stagflacja, czyli zastój gospodarczy, a nawet recesja przy jednoczesnym wzroście inflacji, które to przypadłości wydawały się wówczas niewytłumaczalne w świetle teorii Keynesa. To powstałe twierdzenie M. Friedmana przez niektórych oceniane jest jako stosunkowo błędne, z powodu, że to Keynes analizował ceny pod wpływem kosztu wytworzenia. Problem w wyjaśnieniu i zwalczeniu stagflacji wynikał po pierwsze z neoklasycznej mikroekonomii, która ortodoksyjnie traktowała ceny w kategoriach popytu i podaży, oraz z trudności w możliwych wyjściach z tej sytuacji, przy niedostatecznej podaży surowca energetycznego, jakim jest ropa, trudno w krótkim okresie zrobić coś, by temu zapobiec.