Do Armii Krajowej wstąpił w 1941 r. na Górnym Śląsku za sprawą Elżbiety Orlińskiej ps. „Kinga” oraz „Ela”, wówczas łączniczki polskiego ruchu oporu i kurierki Związku Walki Zbrojnej, którą poznał w Katowicach. Otrzymał pseudonim „Miki”, zostając adiutantem Wacława Stacherskiego ps. „Nowina”, szefa katowickiego inspektoratu Armii Krajowej. Cechowała go nieprzeciętna inteligencja, „zimna krew” oraz talent aktorski. W konspiracji odgrywał role dwóch niemieckich osobistości: SS-Obersturmführera Karla Heimbacha i Petera Androna, wiedeńskiego przemysłowca. Czasem Andron zlecał operacje dewizowe Heimbachowi lub odwrotnie. Zdobyte pieniądze trafiały do kasy śląskiego ruchu oporu. Z Heimbachem spotykali się esesmani, z Andronem różni wysoko postawieni Niemcy. Ginęły im dokumenty, pisma i broń, nigdy jednak nie podejrzewali o to Heimbacha ani Androna.
Niemcy nigdy nie powiązali osoby Beljunga z obydwoma postaciami. Podejrzewany jednak coraz bardziej o powiązania z polskim ruchem oporu musiał w końcu uciekać z Katowic. Ukrywał się w Wiedniu, gdzie o mało co nie został zdekonspirowany przez słynną agentkę gestapo Helenę Matejankę ps. „Krwawa Julka”. Powrócił na Górny Śląsk, do końca II wojny ukrywając się w Rudzie Śląskiej.