Na zawodnikach ciążyła duża presja, a największe nadzieje Kanadyjczycy pokładali w Sidneyu Crosbym.

Zawodził od początku turnieju, zdobywając w fazie grupowej tylko jedną bramkę w rzutach karnych w meczu ze Szwajcarią. Nie zdobył ani jednego punktu w meczach ćwierćfinałowym z Rosją i półfinałowym ze Słowacją. Mimo ogólnie słabego turnieju stał się bohaterem Kanady, strzelając decydującego gola w siódmej minucie i czterdziestej sekundzie dogrywki w finałowym starciu z USA. Do dziś o bramce tej mówi się „golden goal”.

W całym turnieju Crosby zagrał w siedmiu meczach, zdobywając tyle samo punktów.