Kompozytor na dobre przezwyciężył heiligenstadzki kryzys; jak pisze Ates Orga: „otarł się o śmierć i jednocześnie, paradoksalnie, odkrył życie na nowo”. Niedługo po załamaniu spod pióra Beethovena wyszło jedno z jego najradośniejszych dzieł, II symfonia D-dur op. 36.
Wiek dojrzały
Sława Beethovena zataczała coraz szersze kręgi. 5 kwietnia 1803 odbył się kolejny benefis kompozytora (wykonano obie symfonie, oratorium Chrystus na Górze Oliwnej i III koncert fortepianowy). W lecie otrzymał w darze fortepian od słynnego paryskiego fabrykanta, Sébastiena Érarda.
Kiedy w 1804 światło dzienne ujrzała III symfonia Es-dur op. 55 „Eroica”, obcowanie z nią „musiało być przeżyciem podobnym do tego, jakim była wiadomość o rozbiciu atomu” (G. Marek). To pod każdym względem rewolucyjne, łączące idee Oświecenia i romantyzmu dzieło początkowo zadedykowane było Napoleonowi; Beethoven usunął jednak dedykację na wieść o koronowaniu się konsula na cesarza (był zagorzałym idealistą-republikaninem). Nie zmienił natomiast ukończonego już dzieła, nazwanego teraz Symfonią bohaterską (wł. eroica), napisaną dla uczczenia pamięci wielkiego człowieka. Co zrozumiałe, obfitująca w nowości Eroica nie od razu odniosła sukces.