Następnego dnia, pisząc na papierze, Krzysztof dostrzega, że atrament uległ rozlaniu. Umywszy ręce, widzi przez okno nadjeżdżający wóz strażacki. Wtedy do mieszkania puka Jezierska, matka Marka, kolegi Pawła, i zaniepokojona pyta Krzysztofa, czy wie, gdzie są chłopcy. Mężczyzna uspokaja ją, twierdząc, że o tej porze powinni być na lekcji angielskiego. Okazuje się jednak, że nauczycielka jest chora i zwolniła ich wcześniej. Jezierska informuje Krzysztofa, że lód na sadzawce uległ załamaniu. Ojciec szuka Pawła u Ireny i na podwórku, ale bezskutecznie. W końcu zjawia się na lodowisku. Od Jacka, kolegi syna, dowiaduje się, że Paweł ślizgał się, kiedy lód pod nim stopniał i chłopiec wpadł do przerębli. Nocą strażacy wyławiają ciało chłopca, a roztrzęsionemu Krzysztofowi towarzyszy Irena, która łapie brata za poły kurtki.
Kiedy jest już po wszystkim, Krzysztof podchodzi do swojego komputera i wpatruje się w zielony ekran, po czym decyduje się wejść do budowanego na osiedlu kościoła. Stanąwszy przed prowizorycznym ołtarzem zbudowanym z desek, przewraca go siłą, po czym wizerunek Matki Boskiej nagle topnieje pod wpływem lejącego się wosku. Krzysztof dotyka zlodowaciałej wody święconej i przykłada ją do czoła.