Po bitwie Generał John Stuart uważając, że piechota nie zdoła dopędzić maszerującego przeciwnika zakazał pościgu, przy czym jedna kompania z brygady Kempta, nie odwołana na czas, poszła śladami Reyniera, ale i ona musiała z braku wsparcia zaprzestać pościgu na drugi dzień. Zaraz po bitwie Anglicy cofnęli się do swojego obozu, gdzie zjedli posiłek i odpoczęli. 5 lipca pomaszerowali do Maida po drodze zajmując obóz francuski, gdzie zajęli dużo cennych zdobyczy świadczących dobitnie o totalnej klęsce wojsk francusko-polskich w tej bitwie. Stuart nie wykorzystał w pełni zwycięstwa w bitwie pod Maidą, zamiast ścigać rozbite wojsko Reyniera w kierunku północnym, skierował się na południe i rozbijał małe garnizony francuskie lub polskie zbliżając się coraz bardziej do Sycylii, co było najwyraźniej jego zamiarem, gdyż ostatecznie załadował siły inwazyjne na statki i ruszył z powrotem do domu, sprawiając, iż cała jego akcja była pozbawiona najmniejszego sensu militarnego poza chyba jedynie wpływem psychologicznym.