Po śmierci Gali w czerwcu 1982 roku zamek opustoszał. Dalí zamieszkał w nim dwa lata później. Miał poważne problemy ze zdrowiem; nasiliły się jego dawne kłopoty z przełykaniem i przyjaciele namówili go na osiedlenie się w Púbol, aby kuchnię mógł mu poprowadzić znajomy mistrz kucharski. Dalí nie wstawał już wówczas z łóżka. Ponieważ cierpiał na bezsenność, w nocy często przywoływał opiekującą się nim pielęgniarkę. Z czasem dzwonek zamieniono na sygnał świetlny i według jednej z hipotez to właśnie było przyczyną pożaru, jaki nad ranem wybuchł w jego sypialni: nieprzynoszące efektu, uporczywe naciskanie guzika mogło spowodować spięcie i w konsekwencji pojawienie się ognia. Ciężko poparzonego, przewieziono go do szpitala w Barcelonie, skąd już nie wrócił do Púbol, ale osiedlił się w Wieży Gali w Figueres.