Idylliczny nastrój tej opowieści uwypukla między innymi poemat Juliusza Słowackiego W Szwajcarii, cytowany przy barze w Café Clubie przez miejscowego poetę.
Na zebraniu Komisji Ocen Scenariuszy z 27 grudnia 1957 roku odbyła się dyskusja nad scenariuszem filmu napisanym przez Dygata wraz z Hasem. Ceniąc powieść Dygata, Krzysztof Teodor Toeplitz, uczulał obu autorów, aby nie powstał nazbyt dosłowny film „o facecie z dobrej rodziny i fordanserce, historia za bardzo dialogowa, za bardzo literacka”. Aleksander Ścibor-Rylski uznał część sekwencji za „przerażająco długie”, gromiąc twórców za nadmiar monologów i dialogów. Jerzy Kawalerowicz wprost stwierdził, że „to nie jest scenariusz”, a w obronie Hasa i Dygata stanął jedynie Jerzy Zarzycki, twierdząc, że „mnie się to wydaje bardzo filmowe”. Nieoczekiwanie Zarzyckiego poparł Toeplitz, a Komisja po naradzie ostatecznie zgodziła się dopuścić film do produkcji.