Dopiero po latach film Hasa doczekał się rehabilitacji. Stanisław Ozimek ocenił dzieło Hasa i Dygata jako „film utkany z delikatnej materii nastrojów, niedorysowanych uczuć i gestów wspartych subtelną analizą psychologiczną”. Grażyna Stachówna stwierdziła, że Pożegnania Hasa „wyjątkowo dobrze zniosły próbę czasu”, co więcej – „stają się coraz lepszym filmem, mądrzejszym i bardziej czarującym, a przy tym jakby bardziej «Hasowskim»: stylowym, wzruszającym, ironicznym, rozpoznawalnym, autorskim”. Tadeusz Lubelski uznał Pożegnania – obok Jak być kochaną (1962) – za „prawdziwe spełnienie, twórczo rozwijające osobność poetyki reżysera”.

Stachówna w dogłębnej analizie Pożegnań zauważyła, że film jest podzielony na trzy główne sekwencje, a każdą z nich rozpoczyna ujęcie Pawła wpatrującego się w okno. Jak pisała Stachówna, „kierując wzrok ku oknu Paweł tak naprawdę przygląda się tylko sobie”, a przez swoje wewnętrzne odbicie dostrzega „nieprzystosowanie, lęk, marzycielstwo, niepewność, wahanie i rezygnację”. Małgorzata Jakubowska analizowała film Hasa i Dygata pod kątem teorii psychoanalitycznej, interpretując Pawła jako „człowieka wyłączonego z wymiaru zwyczajnej, codziennej egzystencji”.