Już po kilku dniach ponadmiesięcznego szkolenia – specjalnie przeprowadzonego w skrajnie ekstremalnych warunkach terenowych – zomowcy zaczęli zwierzać się szkolącym ich taternikom (mówili o tym głównie podczas wspinaczek oraz alkoholowych biesiad, lecz informacje te były następnie uwiarygodniane i potwierdzane na trzeźwo). Na podstawie ich słów taternicy dokładnie opisali, kto wydał rozkaz ataku i pierwszy otworzył ogień. W raporcie znalazły się także informacje o tym, że pluton strzelał precyzyjnie do konkretnych górników. Raport taterników przeczył oficjalnym komunikatom komunistycznych władz, które twierdziły, że funkcjonariusze bronili się przed agresywnym tłumem.
Spisywanie pierwszego raportu zostało zakończone pod koniec maja 1982 r. Była to zapisana drobnym drukiem wstęga papieru sporządzona w 3 egzemplarzach. Raport miał dotrzeć do liderów podziemnej „Solidarności” (m.in. Zbigniewa Bujaka), a do Warszawy zawiózł go Janusz Hierzyk. Na skutek niewyjaśnionych do dzisiaj okoliczności wszystkie trzy egzemplarze zaginęły lub zostały zniszczone. Później ich wiedzą nie zainteresował się nikt, nawet po 1989 r., gdy dawni opozycjoniści przejęli stery władzy.