Najniższe piętro zawieszone jest nad niezabudowaną przestrzenią wokół trzonu. W przeciwieństwie do tradycyjnych budynków, które budowane są od dołu, trzonolinowiec budowany był od najwyższego piętra. Poszczególne kondygnacje, zbudowane na poziomie parteru z gotowych prefabrykatów, podnoszone były przez siłowniki hydrauliczne projektu . W budynku zastosowano eksperymentalny system ogrzewania sufitowo-podłogowego gorącym powietrzem pompowanym do pustki konstrukcyjnej podłogi.

Estetyka budynku, która dziś mieści się w kategorii „piękna trudnego”, mogła być przyjemniejsza dla oka, gdyby nie typowe dla czasów PRL-u ingerencje władz w projekt. Pierwotnie planowano większą ilość przeszkleń.

Szkielet budynku gotowy był w trzy miesiące. Wszystkie pozostałe prace trwały jednak znacznie dłużej. Pierwsi mieszkańcy zaczęli się wprowadzać dopiero po czterech latach i od początku okazało się, że 11-piętrowiec posiada tak wiele usterek, że właściwie nadaje się do remontu.

Wisząca na linach konstrukcja została w 1974 roku usztywniona (projekt wzmocnienia trzonolinowca powstał na Politechnice Wrocławskiej). Liny obudowano betonem, a na parterze wzmocnione stalowymi słupami.