Tło Balony obserwacyjne, powszechne na liniach frontu I wojny światowej były bardzo groźne dla przeciwnika: umieszczeni w nich obserwatorzy mieli wgląd na zaplecze frontu, co zapobiegało niezauważonej koncentracji sił, utrudniało manewry, dostarczanie zaopatrzenia, zwłaszcza, że obserwatorzy równocześnie korygowali ogień artylerii. Z tego względu niszczenie balonów uważano za nader istotne zadanie, ale mimo wielkości i potencjalnej łatwopalności wypełniającego je wodoru, były one bardzo trudnym celem. Nawet trafienie karabinowym pociskiem zapalającym nie gwarantowało zapłonu wodoru – potrzebne było poważne uszkodzenie powłoki ciągłym ogniem karabinów maszynowych, by doprowadzić do wymieszania się gazu z powietrzem i wybuchu. Stanowiska balonów były otoczone pozycjami obrony przeciwlotniczej, przez co powtarzanie ataków było bardzo ryzykowne.

By dać samolotom większą szansę zniszczenia balonu, francuski porucznik Yves Le Prieur zaproponował użycie prostego pocisku rakietowego, co początkowo nie spotkało się z entuzjazmem władz wojskowych. Zezwolono mu jednak na eksperymenty, po których przeprowadzeniu, w jego pociski została uzbrojona niewielka eskadra.