Dwa razy na dzień, rano i wieczorem, wyprowadzano wszystkich do ubikacji. Dokuczał nam najwięcej brud – sto wszy zabić to była norma. Dopiero w więzieniu poznałem, co to jest menda (pasożyt). Jedni strażnicy pozwalali przeglądać bieliznę i ubranie, inni nie, bo „dajesz – mówili – marne świadectwo o Sojuzie Sowieckim”; Życie było bardzo ciężkie, ale jeszcze nie było głodu, a to dzięki zapasom żywności, jakie zostały po uprzednim zarządzie polskim. Dawano każdemu 400 g. chleba, łyżkę cukru i zabarwioną nie wiem czym wodę (czaj), na obiad zupę, na kolację zupę albo kaszę.”

Na początku lipca 1940 umieszczono go w dawnym carskim więzieniu w Homlu. Tam odczytano mu wyrok: siedem lat ciężkich robót w lasach.

Po wyjściu na wolność przebywał w Rosji jako kapelan szpitala VI Dywizji. 1 listopada 1944 roku przypłynął do Wellington w Nowej Zelandii okrętem US Navy „General Randall”, na którego pokładzie znajdowało się 733 polskich sierot (dzieci z Pahiatua), wyprowadzonych ze Związku Sowieckiego.