Siły pułkownika Chivingtona miały za zadanie przywrócić pokój między białymi a Indianami, a wrogo nastawionych tubylców – zmusić do kapitulacji i ukarać. Po kilku potyczkach na pograniczu część Indian skłaniała się do zawarcia pokoju i przyjęcia żywności na warunkach dyktowanych przez białych. Chivington nie miał zamiaru pertraktować z tubylcami, zaś swój ewentualny sukces nad Szejenami zamierzał zdyskontować politycznie (starał się o miejsce w Kongresie).

Do Fortu Lyon na rozmowy udał się wraz ze swoimi ludźmi m.in. wódz Szejenów Południowych Czarny Kocioł. Po drodze Indianie założyli obóz nad strumieniem Sand Creek, w odległości 40 mil na północny wschód od fortu. Otrzymali przy tym zapewnienie od strony dowódcy fortu, iż ze strony wojska nic im nie grozi. Chivington, otrzymawszy informacje o miejscu pobytu grupy Indian uważanej za „wrogą”, skierował przeciw niej 700 kawalerzystów z Kolorado oraz kompanię ochotników z Nowego Meksyku, którzy mieli zmusić Szejenów do poddania się.