Po trzyletniej pracy przestał jednak regularnie otrzymywać zlecenia (być może z powodu częściowej dekonspiracji jego działalności), a następnie całkowicie stracił zajęcie.

Równoczesne niepowodzenia w życiu prywatnym (uwikłał się w romans z piętnastoletnią córką dawnego towarzysza z więzienia) sprawiły, że Fieschi zaczął hazardowo grać w kasynie Palais-Royal i popadł w długi. Ponadto jego status „represjonowanego politycznie” został zakwestionowany, a nowe postępowanie otwarte w tej sprawie nie rokowało dobrze. Fieschi musiał na nowo uciekać.

Spiskowiec Fieschi, często określany jako anarchista, w rzeczywistości nie posiadał wyraźnych poglądów politycznych. Kilku świadków przesłuchiwanych w procesie po zamachu na Ludwika Filipa oceniło go jako płytkiego materialistę, który zawsze działał jedynie dla pieniędzy. Jest zatem prawdopodobne, że przyłączył się do nielegalnego Stowarzyszenia Praw Człowieka także zachęcony przez fakt, że jego działacze obiecali mu dwumiesięczne utrzymanie. Wspólnie z Moreyem i Pepinem, aktywistami stowarzyszenia, zbudował machinę. Istotą jej działania był równoczesny wystrzał z 25 karabinów.