Grakch, nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożyłMistrz Wincenty (tzw. Kadłubek): Kronika polska 1, 5..

Grakch polecił synom wykazać się odwagą i zabić smoka. Gdy więc doświadczyli po wielekroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie uciec się do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni.

Tymczasem walka ze smokiem została wykorzystana przez jednego z braci. Zrzucił on winę za śmierć brata na potwora i pozbył się konkurenta do tronu: i zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Za zwłokami jego z krokodylowymi postępuje łzami. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Często bowiem żałoba przezwyciężona zostaje radością ze zwycięstwa. Zbrodnię wykryto dopiero po pewnym czasie, a jej sprawca został skazany na wieczne wygnanie. Stąd po Grakchu na tron nie wstąpił żaden z jego synów, lecz córka Wanda.