Ówczesny prezydent USA Franklin Delano Roosevelt był przyzwyczajony do spędzania upalnych letnich dni oraz weekendów na pokładzie jachtu prezydenckiego „Potomac”. Odpowiadająca za jego bezpieczeństwo służba specjalna United States Secret Service była zaniepokojona tym faktem, ponieważ w wodach Atlantyku istniało niebezpieczeństwo ataku przez niemieckie U-Booty. Ze względu na to zagrożenie i chorobę zatok nosowych, na którą cierpiał Roosevelt, szukano nowego ośrodka w chłodniejszym górskim klimacie, nie dalej niż 150 kilometrów od Waszyngtonu. Rozważano kilka lokalizacji, wybór ostatecznie padł jednak na Camp Hi-Catoctin po pierwszej wizycie Roosevelta 22 kwietnia 1942 roku. Za taką lokalizacją przemawiało suche i chłodniejsze o 5 stopni Celsjusza powietrze, a także fakt, że ośrodek był już wybudowany. Roosevelt nazwał nowy ośrodek Shangri-la. Ta nazwa ośrodka pochodziła od fikcyjnej krainy wiecznej szczęśliwości wymyślonej przez pisarza Jamesa Hiltona i opisanej przez niego w powieści Zaginiony horyzont w 1933 roku.