Zwolniono go w wyniku amnestii w 1964.

Po kilku kolejnych oszustwach (m.in. pobierał zaliczki na ortalionowe kurtki, ale nie wywiązał się z ich dostawy) został aresztowany ponownie i w 1966 skazany na 3 lata pozbawienia wolności. Ponownie na wolność wyszedł 8 sierpnia 1969. Wkrótce powrócił do przestępczego procederu. Posługując się nazwiskiem Jack Ben Silberstein, wyłudzał duże kwoty pieniędzy od krewnych osób, które rzekomo ukrywały go w czasie wojny, a które mamił obietnicą przekazania znacznie większych sum w walutach wymienialnych, w ramach podziękowania.

Fikcyjny konsulat „Ukoronowaniem” jego przestępczej kariery było założenie fikcyjnego konsulatu generalnego Austrii we Wrocławiu, którego szefem mianował sam siebie. Tymczasową siedzibą „konsula” był wrocławski hotel Monopol, w którym Silberstein wynajął pokój na pół roku, zapewniając, że rachunek ureguluje Ambasada Austrii. Zaopatrzył się w fałszywe pieczęcie, które przygotował mu pracownik jednego z zakładów pieczątkarskich wyłącznie na podstawie przedstawionej mu wizytówki „konsula”. W analogiczny sposób zamówił również urzędowe druki w drukarni.