Zgodnie z omawianą koncepcją, wyborcy mają krótką pamięć, są krótkowzroczni, a więc podatni na manipulację i pozostają pod wpływem bieżącej sytuacji gospodarczej. Odpowiednio wcześniej rząd stosując restrykcyjną politykę fiskalną i monetarną doprowadza do pogorszenia stanu koniunktury. Natomiast tuż przed wyborami, za pomocą polityki ekspansywnej, wywołane zostaje ożywienie gospodarcze, połączone nierzadko dodatkowo np. z wprowadzeniem ulg podatkowych dla poszczególnych grup społecznych. Nagromadzone w czasie kryzysu rezerwy produkcyjne pozwalają na silną dynamizację wzrostu gospodarczego znacznie wykraczającą ponad długookresowy trend. Społeczeństwo ma wrażenie, że ekipa rządząca opanowała kryzys i poparcie dla niej wzrasta.

Konsekwencjami takiego manipulowania gospodarką są: wzrost inflacji, spadek oszczędności i inwestycji, zmniejszenie dochodów rozporządzalnych, a nawet zaburzenia równowagi handlowej kraju. Wobec tego po wyborach rządzący podwyższają podatki, ograniczają wydatki państwa, pozwalają na ograniczenie podaży pieniądza i wzrost stóp procentowych itd.