Rozwścieczony tym widokiem Portos złapał za belkę i zabił pozostałych przy życiu ludzi hrabiego, po czym wyniósł z gruzów oberży ciężko rannych przyjaciół. Podczas walki jednak zgubił miniaturę swojej żony, której mimo poszukiwań już jej nie odnalazł. Cała trójka powróciła do Paryża, gdzie wkrótce po Portosa przyjechała jego żona i zabrała ze sobą do domu.

Powrót do służby królewskiej Portos po ożenku przyłączył do swoich ziem kilka zakupionych ziem oraz dodał do swego nazwiska ich nazwy. Stał się panem w pełnym znaczeniu tego słowa. Wiernego sługę Mousquetona uczynił intendentem swoich ziem i nazywał go teraz pieszczotliwie Mouston. Kilkakrotnie zapraszał do siebie d’Artagnana, jednakże porucznik muszkieterów wciąż był zabiegany i miał liczne obowiązki, więc nie zdołał odebrać zaproszenia na czas. Portos żył po pańsku. Urządzał zabawy, uczty, turnieje. Jednak sąsiedzi posiadający różnego rodzaju tytuły arystokratyczne przekazywane z dziada pradziada często z niego kpili. Wściekły tym Portos wyzwał kilku na pojedynek. Kiedy dwóch pierwszych zginęło, reszta przestała się śmiać, ale jednak omijała go szerokim łukiem, co również nie zadowalało Portosa. Po około osiemnastu latach ożenku ex-muszkieter owdowiał i zaczął się nudzić żyjąc praktycznie samemu w swojej pięknej posiadłości (zamku du Vallon).