W pewnym momencie płk Lake, dowódca 29. pułku piechoty brytyjskiej manewrującej w centrum, popełnił błąd, ruszając jednym z parowów w stronę francuskich pozycji. Nagle pojawił się niemal u stóp ludzi Delaborde’a, co przypłacił stratą większości ludzi, a na koniec własnym życiem. To z kolei spowodowało rozpoczęcie generalnego uderzenia dla wsparcia ginących w parowie kolegów. Walka była ciężka. Brytyjczycy musieli atakować w górę stromego stoku, a Francuzi trzymali pozycję, mając nadzieję na nadejście Loison z odsieczą. Do godziny 16:00 Delaborde odparł trzy natarcia brytyjskie, ale w końcu Wellesley dotarł do szczytu wzgórza, a Ferguson pojawił się od wschodu.

Generał Delaborde rozpoczął odwrót spokojnie i w dobrym porządku, co nie obyło się bez pomocy oddziału kawalerii, ale w pewnym momencie nastąpiło załamanie i wojsko poszło w rozsypkę i rzuciło się do ucieczki. Wobec braku po stronie brytyjskiej kawalerii pościg był niemożliwy i Francuzi szczęśliwie dotarli do Torres Vedras.