Wraz ze swym kolegą ze studiów w moskiewskim WGiK, operatorem Wadimem Jusowem, Tarkowski zrealizowal film równocześnie realistyczny i poetycki. Perfekcyjna od strony psychologicznej gra młodziutkiego Koli Burlajewa (po latach Nikołaj Burlajew będzie cenionym aktorem profesjonalnym), wysmakowane i "malarsko" (mimo czarno-białej taśmy) komponowane kadry, wizjonerski pejzaż (słynny "taniec brzóz")Andriej Tarkowski: Kompleks Tołstoja. Tłum. Seweryn Kuśmierczyk. Warszawa,Wyd. Pelikan, 1989, s. 197, liczne zbliżenia (z wykorzystaniem dramatycznego wyrazu twarzy, lub tylko oczu, chłopca), rozświetlone i onirycznie ujęte sceny reminiscencji (wspomnień Iwana z niedawnego szczęścia, obrazów matki) – układają się w skupione, najdalsze od patosu (dlatego tak niefortunny był tytuł filmu w polskich kinach), studium nieodwracalnych spustoszeń duchowych, jakie niesie wojna. Iwan, choć to jeszcze dziecko, jest już wypalony wewnętrznie, ogołocony z radosci egzystencji, pełen nienawiści, przypomina bohaterów Dostojewskiego (i tak go pojmuje reżyserTamże, s. 196), jest martwy duchowo, nim umrze fizycznie. W ten sposób Tarkowski dotyka dwóch, zawsze obecnych w jego filmach, tematów: duchowości oraz zła.