wykazują oni taką samą efektywność jak komunistyczne „pranie mózgów”.

Gill uważa, iż deklamacyjny sposób wykonania piosenki oraz wyrażony w kilku miejscach całkowity pesymizm (There is no sense in trying, I got nothing, Ma, to live up to), a nawet nihilizm, uczyniły z tego utworu jednego z ważniejszych prekursorów hiphopowej kultury lat 90. XX wieku.

Chociaż Dylan raczej nie chciał tu być wizjonerem i prorokiem (jak w np. „Gates of Eden”), to jednak niezwykle trafnie przewidział „rewolucję seksualną”, która zaczęła się w rok po powstaniu piosenki.

Z dalszych partii tekstu wynika także, iż sam Dylan nie jest fanatykiem wyidealizowanej czystości moralnej.

Dylan zaczął wykonywać ten utwór na koncertach już w 1964 r., na kilka miesięcy przez wydaniem go na studyjnym albumie. Był on wtedy prezentowany jako solowa piosenka akustyczna.

W 1974 r., podczas swojego pierwszego tournée (z towarzyszeniem grupy The Band) od czerwca 1966 r. utwór nieoczekiwanie zyskał na aktualności.