Krążowniki japońskie utrzymały szyk i prędkość, a ich szybkostrzelne działa siały spustoszenie wśród okrętów chińskich.
„Jiyuan” uciekł z pola walki, odniósłszy tylko lekkie uszkodzenia i zawinął następnego dnia do Port Arthur; podążyła za nim korweta „Guangjia”, z tym że zamiast do portu weszła na mieliznę w zatoce daliańskiej i została wysadzona przez własną załogę, gdy odnaleźli ją Japończycy.
Płonący krążownik „Chaoyong” zatonął na płytkiej wodzie; „Yangwei” wyrzucił się na brzeg wyspy Dalu i następnego dnia został dobity miną wytykową przez kuter z „Chiyody”. Słabsze okręty japońskie też zostały poważnie uszkodzone, choć kanonierce „Akagi” udało się wzniecić potężny pożar na krążowniku „Laiyuan”; wielokrotnie trafiony „Saikyo Maru” szczęśliwie uniknął chińskich torped. Mniej szczęścia miały krążowniki „Zhiyuan”, który zatonął ok. 3.30 i „Jingyuan”, który przewrócił się godzinę później.
Obydwa chińskie pancerniki oraz krążownik pancerny „Laiyuan” dzielnie walczyły i uzyskiwały liczne trafienia na okrętach japońskich, jednak nie wszystkie pociski wybuchały, gdyż skorumpowane władze chińskie sprowadziły tańszą amunicję ćwiczebną wypełnioną trocinami lub piaskiem.