Nurt teologii feministycznej jest również protestem przeciw „zmaskulinizowanej teologii” uprawianej prawie wyłącznie przez mężczyzn (w przeszłości istniał zakaz studiowania i wykładania teologii przez kobiety). Tak więc teologia feministyczna pragnie poprzez refleksję teologiczną nad objawieniem bronić godności kobiet i likwidować wszelkie formy dyskryminacji w Kościele. Feminizm jest tutaj konsekwencją prawdy o równej godności kobiet i mężczyzn, głoszonej przez chrześcijaństwo (Ga 3,28: Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie). Feminizm, wedle teolożek, to coś istotnie innego niż emancypacja. Feminizm zakłada emancypację, ale idzie znacznie dalej. Po osiągnięciu tych samych praw, co mężczyźni, i uznaniu równej wartości kobiety nie chcą przejmować panujących w społeczeństwie struktur myślenia i działania. Jeśli emancypacja chce wyzwolić od dyskryminacji i ucisku, to feminizm szuka tego wyzwolenia.