Nigdy nie został uwzględniony wniosek o nadanie mu tytułu profesora.
W kolejnych latach głosił program tzw. neopozytywizmu, w ramach którego poszukiwał kompromisu z władzami PRL, który umożliwiałby swobodne działania środowisk katolickich (w tym działanie klubów inteligencji katolickiej i reprezentacji parlamentarnej oraz większą swobodę wypowiedzi) i pozwoliłby na ustępstwa władz wobec Kościoła katolickiego. W związku z tym akceptował jako nieunikniony ze względów geopolitycznych sojusz z ZSRR oraz nie kwestionował faktycznej władzy PZPR. Odrzucał w związku z tym tzw. romantyzm polityczny oraz, jak sam ją nazywał, „politykę prestiżową” odwołującą się do „wielkich haseł”. Jego celem pozostawała jednak demokratyzacja systemu. Domagał się, aby polski rząd był wyrazicielem rzeczywistych dążeń narodu, a w sferze ekonomii postulował zerwanie z doktrynerstwem i kontrolę społeczną nad gospodarką.