We wspomnieniach dawnych mieszkańców można przeczytać o występowaniu co zimę grubej pokrywy śnieżnej, która utrudniała komunikację nawet pomiędzy poszczególnymi domostwami. Szczególnie uciążliwy w tym czasie był także brak słońca, które przez 113 dni w roku nie wychodziło ponad masyw Grzbietu Kowarskiego. Z tego względu co roku 26 listopada organizowano pożegnanie, zaś 19 marca przywitanie słońca (faktycznie w różnych miejscach osady słońce pokazywało się po raz ostatni od 12 do 26 listopada, a pojawiało po przesileniu zimowym między 15 a 30 stycznia; w nieistniejącej gospodzie słońce było widoczne po raz ostatni 24 listopada, by pojawić się 18 stycznia).
Po wojnie tutejsze zabudowania były wykorzystywane przez kilka lat przez stowarzyszenie studenckiej Bratniej Pomocy z Wrocławia. W latach 50. XX wieku prowadzone tu poszukiwania rud uranu spowodowały, że okolica przestała nadawać się do zamieszkania. Pozostała opustoszała polana ze śladami zabudowań oraz resztkami sztolni i hałd.