Królewicz przez jakiś czas ukrywał, że się ożenił, obawiał się bowiem matki, która pochodziła z rodu potworów-ludożerców (fr. ogres). Dopiero gdy przejął władzę po śmierci ojca, sprowadził na zamek żonę wraz z dwojgiem urodzonych w międzyczasie dzieci. Wkrótce jednak wyjechał na wojnę, pozostawiając rodzinę pod opieką matki. Stara królowa wysłała synową i wnuki do wiejskiej posiadłości w lesie i tam wydała polecenie majordomowi, by przygotował z nich pieczeń. Majordom, chcąc ratować dzieci, zamiast nich przygotował dla królowej jagnię i koźlątko, a zamiast królewny - mięso łani. Wkrótce jednak ludożerczyni odkryła podstęp i chcąc się zemścić, przygotowała kadź pełną żmij. Zamierzała wrzucić tam księżniczkę, jej dzieci i majordoma. Niespodziewanie jednak zjawił się młody król, a jego matka sama rzuciła się do przygotowanej wanny.
Baśń kończy się wierszowanym morałem, w którym narrator wątpi, by jakakolwiek współczesna kobieta mogła przez sto lat czekać na męża. Stwierdza, że małżeństwo zawarte w późniejszym wieku też może być szczęśliwe, ale nie sądzi, by ktokolwiek jego rady posłuchał.
Treść według braci Grimm