Pod maską jest ten sam silnik, jaki montowano w P400. Żeby uzyskać większą moc, Bob Wallace zastosował elektronicznie sterowany zapłon i przeprojektował głowice. Wzrósł stopień sprężania, a jednostka kręci się do aż 8500 obr./min. Moc silnika wzrosła do potężnych w tamtych czasach 324 kW (440 KM). Do dzisiaj żadne Lambo nie uzyskało lepszego stosunku mocy do masy, który wynosił 2,05 kg/KM. Mimo tego, znacznie skrócono przełożenia skrzyni biegów, prędkość maksymalna wynosiła 320 km/h.
Miura Jota przyspieszała do "setki" w 3,6 s, co nawet dzisiaj robi wielkie wrażenie, a pamiętajmy, że to auto sprzed 45 lat. W wyścigu na 1000 m ze startu zatrzymanego Jota pokonałaby wszystkie Lamborghini z Reventonem na czele. Jednak Jota nigdy nie wystartowała w wyścigu. Powstała 1 sztuka, która ze względu na kłopoty finansowe firmy została sprzedana w 1972 roku. Wkrótce zdarzył się wypadek: prowadzący samochód wjechał w barierę, a zamontowany w progu bak spowodował pożar. Jota spłonęła doszczętnie. Na szczęście nadal można Miurę Jota zobaczyć, gdyż powstało kilka wiernych replik.