Miller ustalił, że przy pełnym wychyleniu klap, B-25 może wznieść się w powietrze już przy prędkości wiatru 65–70 mph (112 km/h), co jest z łatwością osiągalne przy ruchu lotniskowca pod wiatr. left|thumb|Płk James Doolittle

Miller musiał jednak nauczyć pilotów armii prawidłowego ustawiania ciśnienia kolektorów, maksymalnego utrzymywania pedału hamulców i ich gwałtownego zwalniania po osiągnięciu przez silniki pełnej mocy. W czasie całego treningu jednak, ani piloci, ani nawet płk. Doolittle, nie wiedzieli jaki jest cel całego szkolenia i do wykonania jakiej misji są przygotowywani. Dopiero gdy gen. Arnold poinformował adm. Kinga, że piloci Doolittle'a są gotowi, szef operacji morskich US Navy wezwał pułkownika do Waszyngtonu, celem wtajemniczenia go w szczegóły przygotowywanej operacji. W międzyczasie, piloci zaczęli ćwiczyć loty bombowcem w stylu pilotów myśliwskich – z dużą prędkością na minimalnej wysokości. Tak też – tuż nad ziemią – mieli następnie przelecieć swoimi samolotami przez całe Stany Zjednoczone z Englin do bazy McClellan koło Sacramento w Kalifornii. thumb|Adm.