Pułkownik Bermondt-Awałow odmówił wykonania tego rozkazu, po czym odłączył swój oddział ze składu korpusu i przeszedł z nim w okolice Mitawy. Jeszcze tego samego dnia na bazie swojego oddziału, a także oddziału płk. J. Wyrgolicza (do 1,5 tys. ludzi) utworzył Zachodni Ochotniczy Korpus Generała Kawalerii Grafa Kellera, liczący ok. 12 tys. żołnierzy. Składał się on ze sztabu, 1 Pułku Płastuńskiego (Pieszego), dwóch batalionów z 2 i 3 Pułków Płastuńskich, Zapasowego Batalionu Strzeleckiego, kadry 1 Pułku Konnego, dwóch dywizjonów 1 Pułku Artylerii, 1 Dywizjonu Artylerii Ciężkiej, pododdziałów samochodów pancernych i inżynieryjnego oraz oddziału lotniczego. W jego skład wchodziła też niemiecka Żelazna Dywizja mjr. Josefa Bischoffa.
5 września 1919 r. rozkazem gen. Judenicza gen. mjr Bermondt-Awałow objął swoim dowództwem wszystkie formacje wojskowe białych działające na obszarze państw bałtyckich. Jego korpus, przemianowany na Zachodnią Armię Ochotniczą (ponad 50 tys. żołnierzy, w tym większość Niemców z byłej Bałtyckiej Landeswehry), formalnie podlegał gen. Judeniczowi, dowódcy Frontu Północno-Zachodniego, który zamierzał użyć go w przygotowywanej ofensywie na Piotrogród. Faktycznie gen. mjr Bermondt-Awałow traktował swój korpus jako samodzielną siłę zbrojną, sprzymierzoną bardziej z Niemcami.