Po wybuchu powstania listopadowego wrócił do wojska. Służył w 4 Baterii Artylerii Lekkokonnej. Brał udział w potyczce pod Miłosną (18 lutego 1831), I bitwie pod Wawrem (19 lutego), oraz bitwie pod Grochowem (25 lutego), za którą 16 marca 1831 roku otrzymał Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari. Walczył potem bitwie pod Domanicami i bitwie pod Iganiami (10 kwietnia). Niezwłocznie po tej ostatniej awansowany był do stopnia kapitana. Brał udział w wyprawie na gwardie cesarskie. 26 maja 1831 roku walczył w bitwie pod Ostrołęką. Kiedy korpus Tomasza Łubieńskiego przeszedł za Narew, pozycja jego baterii stała się zagrożona. Ostrzeżony o tym, tak zareagował na propozycję odwrotu:
To ja tu sam pozostanę. Pierwszy raz dowodzę bateryą, nie ustąpię bez rozkazu.
thumb|Wojciech Kossak, Bateria Jabłonowskiego na rogatkach Jerozolimskich, 1897 Po objęciu przez Józefa Bema dowództwa nad całą artylerią polską, Jabłonowski został jego szefem sztabu. Brał udział w fortyfikowaniu Warszawy, po czym objął dowództwo 2 Baterii Artylerii Lekkokonnej, wchodzącej w skład Korpusu Rezerwowego Artylerii, dowodzonego przez pułkownika Chorzewskiego.