W końcu wychodzi na jaw, że jest on w rzeczywistości Benem Joyce’em, hersztem groźnej bandy, grasującej po bezdrożach Australii. Złoczyńca zostawia podróżników na łasce losu, a sam z kompanami ucieka, chcąc zawładnąć statkiem lorda.
Zrezygnowani i pozbawieni środków podróżnicy muszą wrócić do domu, okrętują się więc na statek płynący do Nowej Zelandii. Statek podczas sztormu osiada na mieliźnie, a podróżnicy trafiają w ręce krwiożerczych Maorysów. Uciekając z niewoli, wypływają na morze na znalezionej łodzi. Ścigani przez tubylców, cudem zostają ocaleni przez „Duncana”, statek lorda, którego nie udało się przejąć Ayrtonowi. Co więcej, herszt bandytów został pojmany przez załogę i czeka go sąd. Nie mając nic do stracenia, Ayrton proponuje lordowi Glenarvanowi układ – w zamian za prawdziwą historię kapitana Granta zostanie on wysadzony na najbliższej bezludnej wyspie, jednocześnie unikając więzienia i ponosząc karę. Złoczyńca opowiada, co wie o Grancie. Ayrton był rzeczywiście bosmanem na jego statku, ale za próbę buntu został wysadzony na brzeg australijski. Tam przystał do bandy zbójców, a z czasem został ich hersztem, przyjmując imię Ben Joyce. Wieści o katastrofie Granta były kłamstwem, a Ayrton chciał w ten sposób ograbić członków wyprawy.