Jeżeli coś ma elementy czasu przeszłego – widać to przez kostium, przez dekorację, nie są to jednak retrospekcje w dawnym potocznym znaczeniu...Ponadto Konwicki w wywiadzie z Konradem Eberhardtem sugerował, iż synkretyczne przedstawienie w filmie wielości kultur i religii ma podłoże autobiograficzne:Sam jestem produktem jakiegoś takiego misz-maszu wschodniej Polski, sam nie wiem, ile we mnie jest krwi litewskiej, białoruskiej czy polskiej. Jest to pasjonujące, dla mnie nawet pewien powód do dumy, że jesteśmy takim właśnie, a nie innym społeczeństwem.Jak daleko stąd, jak blisko został przepuszczony przez cenzurę bez większych ingerencji. Jak pisała Marta Fik, „nakazano Konwickiemu złagodzić scenę zastrzelenia pod choinką wigilijną Żyda przez polskiego partyzanta oraz wyeliminować bardzo drastyczne ujęcie stosunku seksualnego. Film uznano poza tym, że jest zrealizowany bardzo współcześnie i prezentuje dojrzały warsztat”.
Film został zakwalifikowany do konkursu na Festiwalu Filmowym w Cannes, jednak ówczesny peerelowski minister kultury Stanisław Wroński nie zgodził się na wysłanie go za granicę, pozwalając Konwickiemu jedynie na wąskie rozpowszechnianie filmu w kraju.