Wobec faktu, że po pierwszej turze prawie żaden z 65% mandatów przypadających rządzącej PZPR wraz z satelickimi wobec komunistycznej władzy ugrupowaniami (ZSL, SD, Pax, UChS, PZKS) nie został obsadzony (ich najwyżej notowani kandydaci otrzymali od poniżej 1 do najwyżej paru procent) i nie było szans, żeby którykolwiek z nich osiągnął wymagane ordynacją 50% nawet w drugiej turze, toteż zmieniono ordynację tak, że w drugiej turze wchodził ten z kandydatów, który dostał najwięcej głosów, niekoniecznie ponad 50%. Zmiana ta była kwestionowana jako sprzeczna z prawem (nie wolno zmieniać ordynacji w trakcie trwania wyborów), ale za zgodą koalicji rządzącej i Komitetu Obywatelskiego wprowadzono ją jako możliwe do zastosowania rozwiązanie, nie pozostawiające kraju bez parlamentu.
W większości okręgów Komitet Obywatelski miał po pierwszej turze swego kandydata wprowadzonego do parlamentu, toteż przed drugą turą skupił się na wsparciu tych spośród kandydatów strony rządowej, którzy wyróżniali się najmniej antyopozycyjną postawą.