Największy rozgłos przyniosły mu jednak pojedynki z ówczesnym królem ringu, za którego uważano Amerykanina Joe Louisa. W pierwszym spotkaniu w 1936 Max Schmeling zwyciężył w 12. rundzie przez nokaut. Nie była to oficjalna walka o mistrzostwo świata, lecz prestiżowa konfrontacja czempionów czarnej i białej rasy, co szczególnie podkreślały środki propagandy w ówczesnych Niemczech, głoszącej, że Max Schmeling to duma rasy. Rasy aryjskiej, co w Nowym Jorku spotkało się z odpowiedzią Joe to duma swojej rasy. Ludzkiej rasy. Walkę oglądało na Yankee Stadium ponad 40 tys. osób. Hitlerowskie władze przyznały bokserowi znaczną nagrodę, którą zainwestował w restaurację w Szczecinie.

W 1938 doszło do rewanżu z Louisem, już w oficjalnej walce o mistrzostwo świata. Schmeling został znokautowany po zaledwie 124 sekundach walki.

Po 1933 zakupił domek letniskowy nad jeziorem Bobięcińskim Wielkim, natomiast w latach 1937–1945 mieszkał w podmiasteckiej wsi Ponikła, gdzie od 2006 znajduje się obelisk poświęcony jego pamięci.