Udowodniono, że nawet tak niewielkie ścinki metalu, niewidoczne gołym okiem, mogły wpłynąć na zatarcie się mechanizmu.
Mimo iż samolot był całkiem nowy i dostarczono wraz z nim nowoczesne, półprzewodnikowe rejestratory rozmów i parametrów lotu, z niewyjaśnionych przyczyn, zainstalowano w maszynie bardzo stare, taśmowe rejestratory, które wcześniej wielokrotnie przerywały zapis, nawet na jedenaście minut. Argumentowano, że kapitan Tsu Way Ming mógł wcale nie wyłączać ich w trakcie feralnego lotu, tylko mogła ponownie nastąpić ich awaria mechaniczna. Dowiedziono również, że fakt, iż w momencie rozbicia silniki Boeinga pracowały na pełnych obrotach i były celowym działaniem załogi, wynikającym z dostarczonej im wcześniej oficjalnej procedury postępowania wydanej przez producenta, dla działań załogi w takich właśnie sytuacjach.
Niezależna grupa ekspertów wniosła oskarżenia względem producenta serwomechanizmu PCU. Po zapoznaniu się z ekspertyzami i wysłuchaniu ponad stu trzydziestu świadków, ława przysięgłych przyznała rację amerykańskiej grupie ekspertów.