Bardzo szybko okazało się, że o hodowli świń nie ma mowy, za to ważniejsze jest miejsce na węgiel dawany pracownikom w ramach deputatu. Na Górnym Śląsku, gdzie zabudowa „familokowa” jest dość typowa, tworzą one całe ulice, a nawet dzielnice. Zdobnictwo zewnętrzne budynków było skromne, a polegało na prostych ozdobnych układach cegieł w fasadach domów, elewacje artykułowane były głównie w poziomach przez pasy gzymsów nad kondygnacjami, nad otworami okiennymi czasem można zaobserwować łuki ułożone z wystających poza lico ściany cegieł.
Życie sąsiedzkie Atmosfera życia w takich budynkach była specyficzna ze względu m.in. na zamieszkujące w nich skoligacone rodziny. Ponadto z racji faktu, że w familokach mieszkali zazwyczaj górnicy z jednej kopalni, nawiązywali oni często przyjaźnie, które utrzymywali także po pracy. Drzwi wejściowe do kuchni z reguły były otwarte przez cały dzień, a częstym miejscem spotkań były sienie, altanki, schody przy wejściach do budynków oraz podwórka. Właśnie na podwórkach skupiało się sąsiedzkie życie towarzyskie, spotykała się młodzież i starsi, odbywały się zabawy przy akompaniamencie gitar, akordeonów, mandolin.