W XVI i XVII wieku istniały tylko dwie możliwości odróżnienia czegoś „dużego”od czegoś „małego”. Pierwsza z nich – podział na mikro i makrokosmos nie pozwalała jednak objąć różnic między dorosłymi i dziećmi. Druga zaś, umożliwiająca określenie wieku życia między narodzinami a śmiercią, uwzględniała owszem tę różnicę, ale w sposób bardzo schematyczny, gdzie jedynym wariantem były płci. W XVIII wieku rozwinęła się antropologia człowieka, w odróżnieniu od mikrokosmosu, wywodząca się z koncepcji rozwoju. Odtąd wychowanie mogło się bardziej skoncentrować na dzieciństwie, które zaczęto pojmować jako początek życia. Jednocześnie zaczęto zadawać sobie pytanie o rozgraniczenie wieku.

Przez naturę dziecka rozumiano miękkość i plastyczność mózgu, ciekawość, naśladownictwo wzorów, lekkość uczenia się i wiele innych. Ten, kto chciał wychowywać, musiał znać dziecko od początku. Kto chciał przybliżyć wychowankom pierwsze zasady wiary, musiał wdać się w ich możliwości rozumienia i rozsądek. Wychowanie „natury” zostało następnie nasycone oczekiwaniem perfekcji poza obrębem wiary chrześcijańskiej. W centrum zainteresowania postawiono wtedy talenty i potencjał jednostki. Pod koniec XVII wieku wzrosło zainteresowanie tzw. „cudownymi dziećmi”.