Pierwszej połowie wieku XVII przewodziły oczekiwania ideału, które odwoływały się do natury człowieka. Cechujące ją odchylenia od normy miały zostać przezwyciężone przez wykształcenie. Rozwój cnoty społecznej możliwy był tylko dzięki prawdziwej religii. Według manifestu Chrześcijaństwa podstawowe zasady należało wpoić w ludzką świadomość. Oznaczało to, iż natura nie rozwija się sama.

Argument, w jaki sposób można złączyć pedagogicznie ideał i pragnienie rozwoju brzmiał, iż idealne będzie tylko takie wychowanie, w którym idealny jest wychowawca. Tylko perfekcyjny człowiek może poważnie oddziaływać i rozpoznaje – bez przykrych następstw – kruchość jednego bądź niestabilność drugiego człowieka. Jego cnota i charakter służą temu, by podnieść godność innych.

Moralność nie mogła zostać pozostawiona naturze, ponieważ sama nie wzrasta, lecz musi zostać zdobyta. Natura jest stąd czymś więcej niż antropologią rozwoju. Natura sama musi się stać kategorią moralną. W tym sensie należy ją odróżniać od wychowania naturalnego.