Tego dnia Niemcy jeszcze kilka razy ponawiali natarcia, wykorzystując przy tym ok. 10-30 osobowe grupy cywilów, które spędzano na środek placu i stawiano przed czołgami, jako żywą osłonę. Miały miejsce dramatyczne sceny; świadkowie wspominali, że zakładnicy klękali na ulicznym bruku, śpiewając „Boże, coś Polskę”. Mimo zastosowania przez Niemców sprzecznej z prawem wojennym taktyki, wszystkie szturmy zostały odparte z dużymi stratami dla atakujących. Zginęło również wielu zakładników. Ataki z wykorzystaniem „żywych tarcz” były przeprowadzane przez Niemców również na innych odcinkach.

Polscy cywile byli także zmuszani do wykonywania fizycznych prac na pierwszej linii frontu (wynoszenia rannych, budowy umocnień itp.), a nawet do osłaniania własnymi ciałami niemieckich strzelców. Świadkowie zeznawali, że pewnego razu Niemcy stworzyli ludzki łańcuch złożony z ok. 50 mężczyzn (powiązanych między sobą drutem za ręce), spoza którego ostrzeliwali powstańcze pozycje przy ul. Żabiej.