Czy ktokolwiek zechce pamiętać jego ofiarę?
Finał filmu nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Reżyser Julian Dziedzina pozostawia widza z pytaniami o moralność w czasach ideologicznego zamętu i o cenę, jaką płaci jednostka za próbę zachowania sumienia w systemie, który nie dopuszcza szarości.
Odbiór krytyczny Maciej Kowalski cytuje recenzje krytyczne z Tygodnika Demokratycznego, Słowa Ludu czy Świata, wskazujące na brak spójnego klimatu oraz formalne niedociągnięcia, choć doceniono podjęcie trudnej tematyki. Ernest Bryll z „Filmu” nie miał złudzeń co do rangi artystycznej: uznał obraz za niedojrzały kompozycyjnie, choć pochwalił jego intent — jako inaugurację rozrachunku z politycznymi błędami lat 50.. Zygmunt Kałużyński w „Polityce” widział w filmie raczej narrację o kryzysie zaufania niż klasyczny dramat sądowy. Krytyk Jacek Fuksiewicz zauważył nadmiar epizodów i przeciętne zakończenie, ale uznał film za wartościowy jako pierwsze starcie z trudną problematyką. Inni krytycy – tacy jak Kochański, Gutkowska, Niecikowski – podkreślali autentyzm obrazu i atmosferę wczesnych lat powojennych, mimo że brakowało mu dramaturgicznej precyzji i budżetu artystycznego.