W 1918 zmarła matka Teodora. Ponowne małżeństwo ojca z o wiele młodszą Rosjanką, niechętną pasierbom, spowodowało umieszczenie dziesięciolatka w korpusie kadetów w Omsku. Po wybuchu rewolucji kandydaci na carskich oficerów zostali przeniesieni do Władywostoku. Wyjazd oznaczał rozłąkę z ojcem, z którym nie miał się już więcej spotkać.

Źle traktowany w korpusie, ze względu na swe żydowskie pochodzenie, w wieku 12 lat Teodor Parnicki, posługujący się na co dzień językiem rosyjskim albo niemieckim, uciekł do Harbinu w Mandżurii, gdzie miał nadzieję odnaleźć przyjaciela ojca. Bez dokumentów i pieniędzy przekroczył granicę dzięki pomocy konduktora ujętego jego determinacją. Przyjaciela ojca jednak w Harbinie nie zastał. Ponowne przekroczenie granicy już mu się jednak nie udało, a ponieważ zadeklarował się jako Polak (Ja Palak), został odesłany pod opiekę Polonii harbińskiej. Zajęli się nim wówczas konsul RP w Chinach Konstanty Symonolewicz i proboszcz parafii św. Stanisława ks. Władysław Ostrowski. Podjął naukę w Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Harbinie.