Po zamordowaniu Kosiorów żandarmi dołączyli do swoich kolegów strzegących gospodarstw Kowalskich i Obuchiewiczów. Na miejsce kolejnej egzekucji wybrano dom tych ostatnich, gdyż leżał on nieco na uboczu, przez co jego podpalenie nie groziło rozprzestrzenieniem się pożaru na sąsiednie gospodarstwa. Żandarmi zapędzili Kowalskich i ich dzieci do domu Obuchiewiczów, a następnie rozstrzelali obie rodziny i podpalili budynek. Prawdopodobnie kilkoro rannych dzieci pozostawiono niedobite w budynku, aby spłonęły żywcem. Wiadomo, że z płonącego domu wydostała się córka Kowalskich, Janina. Zdołała jednak przebiec tylko kilkanaście metrów, po czym została zastrzelona, a jej ciało wrzucono do ognia. Gdy płomienie zaczęły dogasać, żandarmi powrócili na swój posterunek w Górkach Ciepielowskich.

Mord w Rekówce Jednocześnie z rozpoczęciem akcji w Starym Ciepielowie do sąsiedniej Rekówki przybył około dziesięcioosobowy oddział żandarmerii, którym dowodził podoficer nazwiskiem Bierner (pochodzący jakoby z Wiednia). Niemcy udali się do sołtysa, którego zmusili, aby wskazał im gospodarstwo zamieszkiwane przez dwie spokrewnione rodziny – Kosiorów i Skoczylasów. Udawszy się we wskazane miejsce, otoczyli zabudowania i zatrzymali wszystkie obecne w gospodarstwie osoby, tj.